Spore oferuje możliwość stworzenia prężnej cywilizacji, poczynając od najniższego szczebla drabiny ewolucyjnej - mikroorganizmu. Rozgrywka podzielona jest na kolejne etapy, w których zajmujemy się rozwojem stworzonego przez nas dziwoląga.
Każdy etap zwiastuje zupełnie nową mini-grę, różniącą się od pozostałych pod względem zasad. Na pierwszy ogień zmierzymy się z klonem Pac-Mana. Mikroorganizm zatopiony w zielonej plazmie musi pochłaniać komórki, uważając przy tym, aby nie zostać złapanym przez wirusy. Jeśli gracz dostarczy głównemu "bohaterowi" wystarczającą ilość pożywienia, zostanie nagrodzony możliwością jego fizycznej rozbudowy oraz przejściem do kolejnego poziomu - rozwoju humanoidalnej formy życia. Edytor postaci (tzw. Spore Creatures Creator) pojawia się zawsze po zakończeniu kolejnej części zmagań. Możemy dowolnie eksperymentować z wyglądem naszego zwierzątka, dodając mu odnóża, otwór gębowy itd. Mimo, że program sam oblicza, jak wynik naszego eksperymentu będzie się poruszał i jadł, nie należy przesadzać. Potwór, który będzie miał problemy z podstawowymi funkcjami życiowymi, nie poradzi sobie w kolejnych etapach, np. w wodzie, a później na lądzie.
W miarę rozwoju sytuacji, gracz przestaje zajmować się pojedynczą kreaturą, obejmując dowództwo nad całym plemieniem pokracznych istot. Edytor postaci ustępuje tutaj miejsca podobnemu narzędziu, które służy do konstruowania budynków. Cywilizacja rośnie w siłę w zależności od pomysłowości gracza. Kiedy mała wioska staje się olbrzymią metropolią, przychodzi czas na kolejny etap zmagań - konkurowania z innym plemieniem. Kiedy nasi podopieczni konstruują latający talerz, przenosimy się w kosmos, gdzie będziemy rozwijać i podbijać okoliczne planety. Zabawa w Spore daje wręcz nieograniczone możliwości. Gracz sam decyduje co chce robić i jak mają wyglądać jego stwory. Od bakterii do międzygalaktycznego imperium - choć brzmi to absurdalnie, w produkcie Willa Wrighta wszystko trzyma się kupy.